Studentka

Siedzę w szkole na zajęciach. Nudy jakich mało. Osób w sali z 40. Wszyscy robią notatki, ale mnie się nie chce. Rozglądam się po ludziach. Piszą wszyscy, oprócz jednej osoby. Ciebie. Siedzę za Tobą cztery rzędy. Wszyscy są pochyleni, a Ty wyprostowana, jakbyś uważnie słuchała wykładowcy. Patrzę na Ciebie bardzo natarczywie. Musiałaś to wyczuć. Odwróciłaś się i zobaczyłaś moje spojrzenie.

Puściłaś do mnie oczko, co bardzo podniecająco na mnie podziałało. Doskonale wiedziałaś, że mi się podobasz. Zresztą nie tylko mnie. Całe szczęście, że niedługo, że niedługo zajęcia się skończą i będzie można iść do domu. Szczerze mówiąc, do domu iść mi się nie chce, bo układy w nim miałem nie najlepsze. Ciągłe kłótnie, awantury, rozróby. Chcę jeszcze gdzieś pojechać, aby się trochę zrelaksować. Nie minęło dużo czasu, a profesor podziękował i zakończył zajęcia. Wszyscy jakby czekali na ten sygnał i błyskawicznie wyszli z auli. Mnie się nie śpieszy. Spokojnie się pakuję, ubieram i kieruje się do wyjścia. Wychodząc z auli nie zauważyłem Cię. - Nie poczekasz na mnie? - zaczepiasz mnie. Odwracam się. Stoisz oparta o ścianę, lekko ubrana. Dopiero teraz mogę to zobaczyć, gdyż nie zwróciłem na Ciebie uwagi przed zajęciami. Na dworze jest chłodno, byłbyś taki miły i mnie odwiózł? - A dokąd? - Do mnie. Moje autobusy o tej godzinie jeżdżą już bardzo rzadko. Będę późno w domu i jeszcze w dodatku mocno zmarznę. Nie chcę jechać do domu, podobasz mi się, więc stwierdziłem, że będzie to dla mnie ogromna przyjemność. Żebyś nie marzła, kazałem Ci poczekać, a sam poszedłem na parking po samochód. Zrobiłem w nim błyskawiczny porządek. Podjechałem pod wyjście z budynku, a Ty szybko podbiegłaś do samochodu, wsiadłaś i pocałowałaś mnie w policzek mówiąc „dziękuję”. - Nie ma za co. Cała przyjemność po mojej stronie. - Włączyłem radiomagnetofon - Wybierz kasetę. Są w schowku - powiedziałem. Zajrzałaś i wyciągnęłaś pierwszą lepszą. Była to kaseta Pink Floyd „A Momentary Lapse Of Reason”. Jest to jedna z moich ulubionych płyt. Włączyłaś ją i powolutku rozległ się dźwięk wioseł uderzających o taflę wody. Oprócz tego było słychać cudowną muzykę. Oparłaś się wygodnie. - Gdzie mieszkasz? Gdzie mam Cię zawieźć? - Na Wolę, na ulicę Góralską. - Gdzie?!? - spytałem jeszcze raz z pewna nutą niedowierzania. - Na Góralską, nie wiesz gdzie to jest? - Wiem. Tylko na to wychodzi, że jesteśmy sąsiadami. Ja mieszkam na ulicy do której Góralska wpada. - Ja tam wynajmuję mieszkanie - wyjaśniłaś. Pomyślałem sobie, że przyjemnie jest dowiedzieć się gdzie mieszkasz, a w dodatku, że jest to tak blisko ode mnie. Nie będę musiał później daleko jechać. Ruszyliśmy w drogę. Zaczęliśmy rozmawiać o pierdołach. Mogłem przy okazji sobie na Ciebie popatrzeć. Jesteś ubrana w lekką marynarkę, pod nią masz białą koszulę i jeszcze krótką spódniczkę. Dopiero teraz zauważyłem, że masz na sobie pończochy, nie rajstopy. Zrobiło mi się gorąco. Uwielbiam pończochy. Kobieta wygląda w nich cudownie. Zwłaszcza gdy są umocowane przy pomocy paska. Zacząłem nagle Cię pożądać. Przestałem się na Ciebie nie patrzeć, aby nie spowodować wypadku. Zauważyłaś, co się ze mną dzieje. Byłaś na tyle złośliwa, że delikatnie uniosłaś spódniczkę wyżej. Tak, aby więcej odsłonić. - Widziałam, jak na mnie dzisiaj patrzyłeś, dlaczego? - Nudny był ten wykład i nie chciało mi się notować, a Ty byłaś jedyna osobą, poza mną, która nie pisała. Zatrzymałem na Tobie wzrok. Wtedy się odwróciłaś. - Tak się patrzyłeś, że nie dało się tego nie wyczuć. To prawda, pomyślałem. Powoli dojeżdżaliśmy do Ciebie. - Wejdziesz na górę? Do domu mam nie więcej jak 150 m, to mogę wejść i to na długo, pomyślałem. - Tak, wejdę. - Zaparkowałem u Ciebie pod blokiem. Oddałem Ci swoją marynarkę i szybkim krokiem udaliśmy się do bloku. Idąc wzięłaś mnie pod rękę i się lekko przytuliłaś. Czułem, że się trzęsiesz z zimna. Szybko wjechaliśmy na Twoje, ósme piętro i weszliśmy do mieszkania. Było ciemno, ciepło i unosił się w nim niesamowicie słodki zapach. Zapaliłaś światło. - Napijesz się czegoś? Kawa, herbata, czy coś mocniejszego. - A co masz mocniejszego? - Martini, Malibu i Cooolera. - Wezmę Martini, jeśli można. Nalałaś Martini i niosąc go, potknęłaś się tuż przede mną. Cała zawartość kieliszka wylądowała na mojej koszuli. - Rany, przepraszam najmocniej, powinnam bardziej uważać. Zdejmij koszulę, dam Ci czystą. Mój ex zostawił kilka sztuk i nie zdążyłam ich jeszcze wyrzucić. Nie miałem innego wyjścia. Byłem cały mokry. Zdjąłem koszulę. - Jak długo masz ten tatuaż? Ładny jest. - Dwa lata - Tomek, wejdź pod prysznic, bo zaraz od tego Martini zaczniesz się lepić. Muszę przyznać, że masz rację. Już zaczynam się kleić. Dałaś mi ręcznik i zaprowadziłaś do łazienki. Była elegancka. Masz dużą wannę z yakuzi, osobną kabinę prysznicową, duże lustro i piękne kafelki. Zamknęłaś za mną drzwi. Rozebrałem się i wszedłem pod prysznic. Ciepła woda wpłynęła na mnie bardzo uspokajająco. - Przyniosłam Ci koszulę. Zszokowałaś mnie. Praktycznie się nie znaliśmy, a Ty wchodzisz do łazienki, gdzie obcy Ci nagi facet bierze prysznic i w dodatku jesteś ubrana w szlafrok. - Nie widziałeś kobiety w szlafroku? Tak jest dużo swobodniej niż w ubraniu. I znowu masz rację przyznałem Ci w myśli. A może podjąć ryzyko? - Wykąpiesz się ze mną? - Jasne, ale w wannie, co Ty na to? - Pomyślałem sobie, czemu nie? - Wanna wyglądała na bardzo wygodną. Odkręciłaś wodę. Zrzuciłaś szlafrok i stanęłaś przede mną naga. Co za cudowny widok. Piękniejszego ciała dawno nie widziałem, a teraz było ono tak blisko. Muszę się mocno powstrzymywać, aby nie wyjść na kogoś, kto nie potrafi sterować zachowaniem swojego organizmu. Weszłaś do wanny i podałaś mi rękę - Zapraszam na wodny masaż. Tego mi było potrzeba, pomyślałem. Wchodzę do Ciebie, lekko ocierając się o Twoje jędrne ciało. Siadamy naprzeciwko siebie. Odkręcasz bąbelki powietrza i zaczynają nas one delikatnie łaskotać. Zaczęliśmy kontynuować rozmowę którą rozpoczęliśmy w samochodzie. Twój widok wpływa na mnie cudownie odprężająco. Co było pod powierzchnią wody nie widać przez bąbelki powietrza, ale za to Twoje piersi delikatnie wystają ponad powierzchnię. Nagle czuję Twoją stopę ma wewnętrznej stronie mojego uda. Zaczynasz mnie delikatnie masować, zbliżając się do mojego członka, którego już miałaś okazję widzieć. Ale swoim zachowaniem nie dajesz nic innego odczuć. Dalej rozmawiamy. - Umyjesz mi plecy? - Oczywiście Odwracasz się do mnie plecami, podając mi mydło. Namydlam ręce i zaczynam myć, a raczej pieścić Twoje plecy. Czuję, że się odprężasz. Zaczynam myć twoje boki. Przysuwasz się do mnie, opierasz i przesuwasz moje ręce na swoje piersi. Kładziesz głowę na moim ramieniu. Oczy masz zamknięte. Z Twojej twarzy da się odczytać przyjemność i uniesienie. Masuję delikatnie Twoje twarde sutki. Na Twoich wilgotnych piersiach, pojawiła się gęsia skórka. Masz bardzo delikatną skórę. Bardzo przyjemnie jest Cię dotykać. Nogi masz tak gładkie, jakbyś przed chwilą je ogoliła. Widać, że bardzo dbasz o swoje ciało. Zaczynam głaskać Twój brzuszek, a Ty całujesz mnie w szyję. Twoje ręce zawędrowały do tyłu i zaczynasz delikatnie masować moje uda. Już nie muszę pilnować zachowania swojego organizmu. Moje narzędzie zaczęło błyskawicznie sztywnieć, co poczułaś na pośladkach. Moje ręce zjechały niżej. Doszły do Twojego wzgórka. Wyprężasz się, jesteś rozanielona. Twoje nogi się delikatnie rozsuwają i zapraszają moje dłonie w głąb Twojego wnętrza. Na wzgórku jesteś także ogolona. Uwielbiam kobiety, które są gładkie w tym magicznym miejscu. Odwracasz się do mnie. Przytulasz się mocno do mnie, obejmujesz mnie za szyję i głęboko całujesz. Czuje jak starasz się mocno we mnie wcisnąć. Jest niesamowicie przyjemnie. Bąbelki powietrza, cały czas nas łaskoczą, a moim członkiem czuję je bardzo mocno i wyraźnie. Obejmując mnie, lekko się unosisz i nakierowujesz na moją wieżę. Nasuwasz się na nią powoli, ostrożnie, tak żeby nie poczuć bólu. Opuszczasz się do samego końca. Patrzysz mi prosto w oczy. W twoich oczach błyszczą niesamowite iskierki. Widać, że tego nam bardzo brakowało. Delikatnie się unosisz i opuszczasz. To jest cudowne. Kochać się w ogromnej ilości bąbelków powietrza. To uczucie wzmacnia nasze doznania. Całujemy się namiętnie i z uczuciem. Bierzesz ręcznik do ręki, wstajesz, wycierasz się. Wyciągasz mnie z wanny i wycierasz mnie. Biorę Cię na ręce i niosę do sypialni. Łóżko jest już rozścielone. Kładę Cię na łóżku. Siadasz i bierzesz moje maleństwo do ust. Robi mi się cudownie i omal nie osuwam się z rozkoszy na podłogę. Mięśnie robią mi się miękkie. Bawisz się mną języczkiem, po czym bierzesz mnie głęboko. Jesteś w tym bardzo mocno wprawiona. Wiesz jak to robić. Przestałem już myśleć. Kładę się na łóżku i wciągam Cię na siebie. Siadasz mi swoją muszelką na ustach, dalej bawiąc się moim ptaszkiem. Bawimy się teraz sobą nawzajem. Czuję doskonale Twój smak. Jest to niesamowite uczucie. Smakujesz cudownie. Nie miałem nigdy lepszego smaku w ustach. Robi mi się cudownie. Dosiadasz mnie i zaczynasz się unosić powolutku, ściskając mnie swoimi mięśniami. Opierasz się na moich ramionach i rozpuszczasz swoje włosy. Wyglądasz naprawdę cudownie. Poruszamy się delikatnie, czerpiąc maksimum rozkoszy z naszego zespolenia. Unoszę ręce i zaczynam pieścić twoje piersi, które coraz bardziej mi się podobają. Czuję doskonale każde najmniejsze nasze poruszenie. Odwracam Cię. Kładę się na Tobie, przyciskam Cię swoim ciężarem. Obejmujesz mnie nogami i rękoma. Całujesz mnie w policzki i usta. Potrzebujemy oboje seksu. Nie mogliśmy się sobą nacieszyć. Nagle, bardzo mocno się wyprężasz do tyłu. Osiągasz orgazm, którego się tak szybko zupełnie nie spodziewałem. Ale nie masz zamiaru tego przerywać. Nie chcesz mnie z siebie wypuścić. - Nie przerywaj, potrzebuję poczuć Twoje spełnienie w sobie. Potrzebuję tego. Nie mam zamiaru tego przerywać. Jest niesamowicie przyjemnie. Poruszam się coraz szybciej, zmieniając tempo. Czuję, jak zaczyna się we mnie gotować. Nie mogę się powstrzymać. Już dawno nie miałem kobiety. Siadam, a Ty siadasz znowu na mnie. Unosisz się delikatnie, a ja poruszam się nadając dodatkową arytmię. Swoją muszelką pocierasz o moje włoski i to ponownie wprowadza Cię na granicę wytrzymałości. Ja już nie mogę się powstrzymać. Obejmuję Cię najmocniej jak mogę, żeby nie sprawić Ci bólu i wypełniam Twoje wnętrze ogromna ilością moich soków. W momencie wytrysku, gdy czujesz w sobie gorącą ciecz Cię wypełniającą, osiągasz drugi orgazm. Jest nam cudownie. Długo jeszcze się całujemy, nie zmieniając pozycji. W końcu mój członek z Ciebie się wysuwa. Jest cały wilgotny. Klękasz koło łóżka i czyścisz swoimi usteczkami. Kładziemy się obok siebie mocno przytuleni. - Tomek. Nie wychodź. Zostań dzisiaj ze mną. - Dobrze, zostanę Kochanie. Już sama nie będziesz spała. To jest bardzo miła noc. Całe szczęście że to już jest noc z piątku na sobotę i nie trzeba rano wstawać do pracy. Jeszcze tej nocy zdarzy się pewnie dużo rzeczy, ale to już trzeba najpierw przeżyć, a potem opisać.......