Majorka

  • Drukuj

Jesteś na plaży, Majorka, gorąco, leżysz topless na ręczniczku. Twoja skora natarta jest olejkiem do opalania, wiec aż błyszczy. Widać na niej drobne kropelki potu, jest tak gorąco. Masz zamknięte oczy, prawie zasypiasz. Słońce zbliża się ku zachodowi, ale jeszcze jest dosyć wysoko. Leżysz tak już od sporego czasu, opalając swoje ciałko raz z przodu, raz z tyłu.
Nie jesteś jedyna kobieta opalającą się topless, więc nie drażnią Cię mężczyźni wpatrujący się w Twój przepiękny biust. Takich mężczyzn jest od groma na polskich plażach. Otworzyłaś oczy. Jednak musiałaś przysnąć. Słońce było już bardzo nisko, ale nadal było bardzo gorąco. Szum wody musiał Cię uśpić. A wiaterek chłodzący Twoje ciało umożliwił spokojnie przyśnięcie w promieniach zachodzącego słońca. Wystraszyłaś się, że za bardzo się opaliłaś i teraz będzie Ci schodzić skóra. Usiadłaś i wyciągnęłaś z torby krem po opalaniu. I zaczęłaś smarować swoje ciało. Smarując się, rozejrzałaś się po plaży. Nie zauważyłaś nikogo, poza samotnym mężczyzną, który leżał na plecach niedaleko Ciebie. Zwrócił Twoją uwagę, że się nie ruszał, mimo że opalać już nie było warto. Jedyne co było widać to to, że żyje. Jego klatka piersiowa unosiła się delikatnie w miarę oddychania. Zaczęłaś przyglądać mu się. Króciutkie włosy, szczupły, z bardzo delikatnym brzuszkiem, w bokserkach. Tatuaż na prawym przedramieniu. I znacznie widoczny ślad męskości w bokserkach. Musiał mieć chyba przyjemny sen. Patrząc tak na niego stwierdziłaś, że jeszcze byś się wykąpała. Że było Was tylko dwoje na plaży, z czego mężczyzna śpiący, zdjęłaś majteczki i pobiegłaś do wody. I tu był Twój błąd. Wbiegłaś szybko, zamiast wejść powolutku. Twoje ciało zbyt gwałtownie zostało schłodzone i złapał Cię skurcz. Przewróciłaś się i znalazłaś się pod wodą. Spanikowałaś, odbiłaś się od dna i wypłynąwszy na powierzchnię zaczęłaś krzyczeć o pomoc. Miałaś nadzieję, że ten mężczyzna nie ma zbyt mocnego snu. Krzyczałaś, ale miałaś coraz mniej sił. A zaczynał się powolny odpływ i bałaś się, że o własnych siłach nie dasz rady dopłynąć. Pomoc nie nadchodziła, a Ty coraz częściej wpadałaś pod wodę. Zaczęły Cię nachodzić czarne myśli. Po kilku minutach straciłaś przytomności zniknęłaś pod wodą. Nagle się obudziłaś. Leżałaś nago, ale czymś przykryta. Odwróciłaś głowę, dalej byłaś na plaży. Było już ciemno. Ale nie byłaś sama. Obok Ciebie siedział ten mężczyzna. Chciałaś się zerwać, ale przytrzymał Cię na kocyku i nie pozwolił Ci się podnieść. Powiedział, abyś leżała i nabrała trochę sił. Nie wiedziałaś co się stało. Pamiętałaś, że miałaś problemy w wodzie, ale nic więcej nie pamiętałaś. Nie wiedziałaś, jak znalazłaś się na brzegu, co On z Tobą robił, czemu Cię nie puszcza. Byłaś lekko zdezorientowana. Zauważył to w Twoich oczach. Zaczął Ci wyjaśniać, że usłyszał Twoje krzyki, że trochę czasu zajęło mu wypatrzenie Ciebie na powierzchni. Że musiał do Ciebie dopłynąć, wyłowić i wyciągnąć na brzeg. To ze musiał Ci zrobić sztuczne oddychanie i że dopiero po kilkunastu sekundach odbiło Ci się wodą i że był już pewien, że będziesz żyła. Przykrył Cię i poczekał aż się ockniesz. Patrzyłaś cały czas na niego i z czasem jak opowiadał, docierało do Ciebie, że ten o to człowiek, zupełnie Ci obcy właśnie uratował Ci życie. Chciałaś mu jakoś podziękować, ale On się wzbraniał. Przecież nie dlatego komuś się ratuje życie, żeby mieć z tego jakieś korzyści. Chciałaś wstać i pójść po swoje rzeczy, ale nie zauważyłaś ich tam, gdzie być powinny. Lekko się przeraziłaś. Ale oczywiście Twój wybawca wiedział, czego szukasz. Jak byłaś nieprzytomna przysunął Twoje rzeczy do swoich, żeby się nie zgubiły, albo żeby ich nie ukradziono? Usiadłaś i poprosiłaś o staniczek. Chciałaś się ubrać. Podał Ci go przełożył Ci pasek przez głowę, ułożył miseczki w odpowiednich miejscach i chciał już zapiąć go z tyłu. Nie pozwoliłaś mu na to. W momencie, gdy poczułaś jego miękkie ręce na swojej skórze, już wiedziałaś jak mu się odwdzięczyć. Podobał Ci się, a przy tym uratował Ci życie, wiec była to przyjemność dla Ciebie i nagroda, podziękowanie dla niego. Złapałaś go za ręce i przyciągnęłaś je z powrotem na biust. Położyłaś jego dłonie na nim, i oparłaś się o niego. Siedział teraz za Tobą, trzymając przyciskane ręce na Twoich piersiątkach. Jego dotyk był cudowny. Do tego jeszcze cudowny wiatr głaskał Wasze ciała. Siedzieliście tak chwile. On się bał ruszyć, nie za bardzo wiedział jak ma postąpić, ale na plecach czułaś, że bardzo na niego działała zaistniała sytuacja. Czułaś doskonale jego męskość na własnych plecach. Była wspaniale nabrzmiała. Im dłużej tak siedzieliście, tym Ty stawałaś się coraz bardziej wilgotna, coraz bardziej spragniona tego, co czułaś na plecach. Chciałaś, aby wszedł w Ciebie, aby zaspokoił Twoją potrzebę, pożądanie. O niczym innym nie marzyłaś. Nie martwiłaś się, że ktoś Cię będzie szukał, martwił się o Ciebie. Marzyłaś tylko o nim, o tym, co może Ci dać. Wyciągnęłaś swoje ręce za siebie i zaczęłaś go łaskotać. Odwróciłaś głowę i spojrzałaś w jego twarz. Była dziwnie szczęśliwa. Chyba już wiedział, co go czeka. Puściłaś jego ręce, które w tym momencie zaczęły już same pieścić Twoje piersi. Już byłaś tego pewna. On będzie Twój. Zdjęłaś przez głowę stanik, który w końcu nie został zapięty. Wstałaś i stanęłaś przodem do niego. Stałaś teraz przed nim tak, jak stworzył Cię Pan Bóg. On dalej siedział i delektował się cudownym widokiem Twojego nagiego ciała. Zbliżałaś się powolutku do niego. Jak siedział twarz miał na wysokości Twojej muszeleczki. Zbliżałaś się, chciałaś, aby poczuł cudowny zapach, który wydobywał się z Twojego wnętrza. Podsunęłaś mu się jak najbliżej twarzy. Mógł teraz delektować się Twoim zapaszkiem, ale także Twoim smaczkiem. Nagle poczułaś nagle smagnięcie języczkiem na Twoim groszeczku. On wiedział jak się z kobietami postępuje. Od tego jednego ruchu języczkiem zrobiłaś się mięciutka i opadłaś z powrotem na miękki piasek znajdujący się pod kocykiem. Nie spuszczałaś z niego wzroku. Podniósł się, stał teraz przed Tobą. Patrzyłaś jak zdejmuje z siebie kąpielówki i uwalnia swoja męskość z ucisku bielizny. Zobaczyłaś to, czego już dawno nie widziałaś i to, o czym teraz tylko marzyłaś. Pragnęłaś poczuć to ciśnienie w sobie. Uklęknęłaś przed nim. Wzięłaś jego przyrodzenie w rękę i pocałowałaś w czubek. Objęłaś je ustami i zaczęłaś rytmicznie poruszać do przodu i w tył. Czułaś jak Twoje usta są za małe, aby przyjąć całą jego męskość w siebie. Mogłaś pochłonąć tylko jego połowę. Zaczęłaś się martwic, ze On się w Tobie nie zmieści. Ze ten raz będzie dla Ciebie bolesny. Pobawiłaś się nim. Powolutku, ale zdecydowanie. Nie mogłaś już czekać. Musiałaś go poczuć w miejscu rozkoszy. Położyłaś się na plecach, oparłaś na łokciu, rozchyliłaś nogi i druga raczka skierowałaś się na dół, aby popieścić swoją łechtaczkę na jego oczach. Po krótkiej sekundce, uklęknął pomiędzy Twoimi nóżkami, zbliżył się języczkiem do Twojej szpareczki i zaczął nim świdrować Twoje wnętrze. Odchyliłaś głowę do tyłu, zamknęłaś oczy i jedyne co odbierałaś, to uczucie języka w sobie i szum morza. Nagle, zupełnie niespodziewanie przeszył Cię orgazm. Pierwszy, bardzo mocny i nagły. Opadłaś na plecy i nie byłaś w stanie się poruszyć. Otworzyłaś oczy i zobaczyłaś nad sobą jego ciało. W tym samym momencie poczułaś nacisk na swój otworek. Jego męskość, jego wytrych starał się wyłamać wrota do Twojego zamczyska. Mimo skurczów po orgazmie, postarałaś się jak najszerzej rozchylić nogi. Pragnęłaś poczuć w sobie jego stwora. Rękoma podążyłaś w kierunku swoich wrót, rozchyliłaś otworek, aby ułatwić mu wejście. Doskonale to wykorzystał. Jednym zdecydowanym pchnięciem, wszedł w Ciebie do samego końca. Delikatnie Cię to zapiekło, syknęłaś, ale tak samo błyskawicznie poczułaś niesamowitą rozkosz płynącą z wnętrza własnego organizmu. Poruszał się powoli w Tobie, aby nie sprawić Ci zbyt dużego bólu. Jego ruchy wysyłały Cię na orbitę przyjemności. Nic takiego nigdy nie przeżywałaś. Nigdy nie miałaś w sobie niczego takiego dużego, a także nie kochałaś się z nikim, kto robiłby to tak rewelacyjnie. Kochaliście się tak długo, czułaś jak jego nagie podbrzusze szaleje na Twoim wzgórku. Jak jego tors ociera się o Twój biuścik. Czułaś na sobie jego wspaniały ciężar. Zbliżałaś się do wspaniałego orgazmu. Objęłaś go nogami w biodrach. Dopychałaś go, aby wchodził w Ciebie jak najgłębiej, chciałaś poczuć w sobie jego wspaniały wytrysk. Chciałaś poczuć w sobie to, co najczęściej daje życie. Tak chciałaś poczuć w sobie wytrysk życiodajnych soków czlowieka, który uratował Twoje życie. Nie musiałaś na to długo czekać. Moment Waszego szczytowania nastąpił jednocześnie. Poczułaś uderzenie w tylna ściankę swojego sejfu. Nad Tobą ciało mężczyzny zaczęło się prężyć i wyginać. Twoje ciało reagowało podobnie. Skurcz wejścia, ciarki na plecach, gwiazdki przed oczami. Nie chciałaś go z siebie wypuścić. Ale musiałaś, wiedziałaś, że jest już bardzo późno. Poleżeliście jeszcze chwilkę koło siebie nago. Kilkakrotnie się pocałowaliście. Ubraliście się i zaczęliście zmierzać w kierunku wyjścia z plaży. Zaprosiłaś go do siebie do hotelu. Chciałaś poczuć go w sobie jeszcze nie raz. Chciałaś, aby stał się on Twoim kochankiem.